Trzmielowy jeździec – Verena Reinhardt

Bo z trzmielami jest tak, że brzęczą, są włochate i nie specjalnie mamy ochotę przebywać w ich towarzystwie. Podobnie czuł się Fryderyk Lwiapaszcza, który niespodziewanie, musiał nie tyle trzmiela polubić, co nauczyć się na nim latać.  Tak właśnie zaczyna się wielka powieść, w której mały i wątły Fryderyk, musi zmierzyć się z wielkim światem.

Fryderyk na trzmielu zwanym potulnie, Burczkiem, przemierza pół globu, na drugą stronę Końcomorza i dociera do Białoskały, pięknego królestwa, którym włada, olśniewająca Królowa Ophrys. Póki co, wszystko jest uroczo, jednak sytuacja zmienia się niemal z minuty na minutę i ze strony na stronę. Fryderyka czeka misja specjalna, a jej początek jest tylko czubkiem góry lodowej całej opowieści.

Powiem tylko tyle, że świat stanie na głowie, a trzmiel straci swój złocisty kolor. Na mapie, którą w powieści nakreśliła pisarka Verena Reinhard, istnieją dwie wielkie krainy Napołudnie i Napółnocnie i to między tymi krainami, zaświeci się czerwona lampka rywalizacji i chęci władzy.

Będzie zbrojnie, z milionem mrówek na czele, będzie też śmiesznie z wytatuowaną gąsienicą, która trochę sepleni i jeździ na mechanicznym koźle. To również piękna powieść o przemianie, która dokonuje się nie tylko u larw, które stają się motylami, ale i u ludzi, o czym z pewnością przekona się Fryderyk.

Bo to krainy, w których obok tych różowych, czyli ludzi, mieszkają i żyją również owady wszelkiej maści i zwierzęta. Oczywiście, wszyscy potrafią mówić i robić z sobą interesy. Bo tylko tutaj czaruje się paliwo, żeby było wydajniejsze, a więźniów trzyma się w więzieniu bez krat, za to z pięknym widokiem na góry. Owadzie sprawy mieszają się tutaj z ludzkimi, to piękna alegoria świata, w którym codziennie dochodzi do małych i dużych rywalizacji, do konfliktów, uczuć i emocji.

Nie ma znaczenia, kim jesteś, małym owadem czy dużym człowiekiem, każdy ma swój czas i swoją wędrówkę. Wszędzie są te same sny, wizje dobre i złe myśli. Owady nabrały tu charakteru i stały się bardziej ludzkie i prawdziwe. Przemówiły, a o czym bzyczą, brzęczą i buczą?, dowiecie się z książki.

Powieść spodoba się tym, którzy lubią historie o podróżach i przygodach z kryminalnym i politycznym zacięciem. Jest tu dobra królowa i jest zła królowa, ale potem wszystko się wymiesza. Bo trzeba przeczytać tę książkę, żeby sobie spokojnie wszystko poukładać, bo dzieje się dużo, jest treściwie i strasznie niebezpiecznie.

A do kogo adresowana jest ta książka? Właściwie, to trudno mi powiedzieć, bo nie w każdej powieści dla dzieci spotyka się pijane trzmiele i uzależnione motyle, więc powieść dla nieco starszych, ale i dorośli wyłowią z niej pewne smaczki dla siebie. Ważne, że kończy się dobrze i nikt nie umiera.

Zapraszam więc do magicznego świata i pięknej historii z humorem, morałem i z bardzo wojowniczą staruszką, która miecza się nie boi, a dżentelmenów rozkochuje, ale o tym już poczytacie sami!

Trzmielowy jeździec
Verena Reinhardt
Wydawnictwo: Znak emotikon
Gatunek: literatura dziecięca  
Rok wydania: 2019

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *